piątek, 6 grudnia 2013

Rozdział 3

          Doszłam do domu, po otworzeniu drzwi wejściowych, pobiegłam do sypialni i od razu skierowałam się do szafy z ubraniami. Wybrałam sukienkę i pobiegłam do łazienki się przygotować, po godzinie wyszłam  umalowana i ubrana. Zeszłam na dół i  od razu skierowałam się do kuchni, spojrzałam na zegarek 19:25 a spoko mam jeszcze dużo czasu,CHWILA CO!!!!! JAK TO 19:25!!!????? okej czyli jednak mam pięć minut, podeszłam do lodówki i wyjęłam z niej RED BULLA o tak to jest to:) zdążyłam otworzyć puszkę i zadzwonił dzwonek AHH kurwa oni to mają wyczucie czasu, podeszłam do drzwi i je otworzyłam a za nimi stała piątka chłopaków i dwie dziewczyny, poprawka dwie przepiękne dziewczyny jedna miała proste włosy, a druga strasznie kręcone. Z tego co zobaczyłam wnioskuję że jedna to dziewczyna Liama a druga Louisa.
-Hej-powiedziałam miło a dziewczyny odparły skinięciem głowy za to chłopcy stali jak słupy i patrzyli się na mnie z otwartą buzią i wielkimi oczami-Hallllo żyjecie?-pomachałam im rękom przed twarzami, a oni jakby się obudzili z jakiegoś transu
-Hej-powiedział Harry, a reszta stała dalej wpatrzona we mnie
-Co wam się stało?Wiem, że wyglądam jak seksbomba no ale bez przesady-strzeliłam wielkiego banana
-Seksbomba to za mało powiedziane-powiedział cicho Niall
-OHHH przestań bo się zarumienię- hihi jaka ja jestem skromna-Dobra właźcie a nie będziecie tak stali w wejściu-zaprosiłam ich do środka następnie zamknęłam za nimi drzwi i od razu udałam się z nimi na kanapę
-Perrie to moja dziewczyna Danielle-przedstawił dziewczynę w kręconych włosach Liam
-Hej jestem Danielle ale mów mi Dan-odparła nieśmiało i wyciągnęła w moją stronę rękę ok to się pobawimy uśmiechnęłam się chytrze
-I co z tego???-zadrwiłam-ja jestem Perrie Edwards powinnaś mnie po rękach całować a nie łapu do mnie wyciągać-powiedziałam,a ona stała przestraszona i nie wiedziała co ma zrobić, chłopcy za to stali z minami WTF. Nie wytrzymałam i zaczęłam się śmiać z nich następnie się uspokoiłam i wstałam z szyderczym uśmiechem, podeszłam do Dan i stanęłam na przeciwko niej i zaczęłam się jej przyglądać oraz patrzeć to raz na nią to raz na jej wyciągniętą rękę
-Żartuje jestem Perrie-uśmiechnęłam się i zignorowałam jej rękę za to mocno ją przytuliłam,a ona tak jak i chłopcy odetchnęła z ulgą i się do mnie uśmiechnęła
-Perrie to moja moja marcheweczka Eleanor-uśmiechną się do mnie Tomo
-Marcheweczka naprawdę???-zadrwiłam z niego, podeszłam do Eleanor i także ją przytuliłam
-Hej jestem Eleanor ale mów mi El-uśmiechnęła się do mnie przyjaźnie na co ja przytaknęłam
-Na którą idziemy do tego klubu???-zapytał Zayn
-O 20:30 wyjdziemy ode mnie z domu-powiedziałam mu, na co on odparł skinięciem głowy
      Po 40 min(była 20:10) z dziewczynami znałam się bardzo dobrze, można powiedzieć że zaczynałyśmy się zaprzyjaźniać, co chwila wszyscy wybuchaliśmy śmiechem, nagle usłyszałam odgłos tłuczonego szkła w kuchni, powiedziałam że idę to sprawdzić a oni mają zostać i poczekać na mnie na kanapie, gdy byłam przy kuchni usłyszałam że coś a raczek ktoś za mną idzie odwróciłam się i wiecie co zobaczyłam??? no zładujcie TAAAAK brawa te stado baranów szło za mną ale czego można było się po nich spodziewać??? nie zwracałam na nich uwagi weszłam do kuchni i zapaliłam światło na ziemi leżał talerz a na szafce siedział zadowolony z siebie mój kot Harrry, a to bestia stłukł mój ulubiony talerz i siedzi dumny z siebie                           


-Coś ty narobił to był mój ulubiony talerz!!!! dostałam go od mamusi jak się tu przeprowadziłam a ty go tak po prostu stłukłeś???? co ja ci Haroldzie zrobiłam!!!!!!????????-zaczęłam się wydzierać na kota, a on podniósł tą swoją grubą dupę z szafki i podszedł do swojej miski a następnie zrzucił ją tak samo ja talerz a cała karma porozwalała się po kuchni GGGRRRRRYYYY
-I co kurwa teraz masz zamiar rozpieprzyć mi cała kuchnię bo ci karma nie pasuje???!!!!, ty się Haroldzie powinieneś leczyć!!!-znowu zaczęłam się drzeć na kota a reszta(chłopaki, Dan i El) patrzyli się na mnie jak bym im matkę zabiła, kot strzelił focha i wyszedł z kuchni z dumnie podniesioną głową AHHH te koty w dzisiejszych czasach
-Czy ty darłaś się na kota????-zapytał Liam
-Nie kurwa darłam się na olbrzymiego królika, który przybył z kosmosu zeżreć wszystkie marchewki na naszej planecie
-AAAAAAAA APOKALIPSA MÓWIŁEM WAM ŻE ONE ISTNIEJĄ ALE NIKT MI NIE WIERZYŁ BO CO, BO JAK LOUIS COŚ MÓW TO TO BZDURA, A JEDNAK MIAŁEM RACJĘ AAAAAAA IDĘ URATOWAĆ MOJE MARCHEWKI-zaczął się wydzierać Louis a następnie wyleciał jak huragan z kuchni, oczywiście po drodze się przewalił o szafką HAHAHA
-Okej to było dziwne-powiedziałam
-Ta po jakimś czasie się przyzwyczaisz-poinformował mnie Niall
-Wątpię, dobra zbieramy się i jedziemy do klubu-poinformowałam załogę
-A co z Louis'em???-zapytała El
-Nic napiszcie mu SMS że pojechaliśmy do klubu "69" i jak się upora ze schowaniem swoich marchewek przed strasznym królikiem niech do nas przyjedzie-zarządziłam AHHH mądra ja
-Ok-przytaknęli wszyscy razem następnie wyszliśmy z domu i wsiadaliśmy do zamówionych wcześniej przez Liama taksówek. Po 20min biliśmy na miejscu od razu udaliśmy się do drzwi i weszliśmy, po przekroczeniu progu klubu od razu uderzył mnie pomieszany zapach papierosów, alkoholu i przeróżnych perfum, Poszliśmy wszyscy oprucz Hazzy i Zayna zając miejsca, a oni udali się zmówić drinki, po zamówieni procentów przyszli do nas znowu zaczęliśmy rozmawiać i w między czasie dotarł do nas Louis, który poinformował nas że wszystkie jego marchewki są schowane z miejscu w którym nikt ich nie znajdzie ( ja stawiam że z chował je pod łóżkiem haha)



                                                ~~~4 GODZINY PÓŹNIEJ~~~
Wszyscy byliśmy schlani oprócz Dan i Liama, którzy nie pili bo stwierdzili że będą nas pilnować a w rzeczywistości obściskiwali i gwałcili się wzrokiem AHHHH, przez ten czas tańczyłam chyba z każdym z chłopaków z 1D oczywiście ale najwięcej z Harrym, powoli zaczynał mi się urywać film no ale w końcu i tak mam mocniejszą głowę od Zayna i Nialla, bo Niall śpi na kanapie, a Zayn usypia na siedzącą podczas gdy ja wciąż szaleje z Hazzą na parkiecie, a Louis i El poszli do jakiegoś pokoju (chyba nie muszę mówić co tam robią hihih). Po 20min film mi się urwał i ostatnie co pamiętam to jak prowadzę Hazzę do pokoju namiętnie go całują.....








------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Jest rozdział, proszę komętujcie <3<3<3<3<3










3 komentarze:

  1. Ciekawy blog, coraz bardziej mi się podoba :*
    Ami♥
    http://this-is-my-life-brooklyn.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. hahaha ten kot <3
    spam
    Kalifornia. Stan wysokich fal i wielkich marzeń.
    Grupa bliskich sobie przyjaciół przygotowuje się do mistrzostw surfingowych. Nie spodziewają się dwóch nowych uczestników. Do San Francisco przyjeżdża rodzeństwo. Carly i Louis nie są zbyt mile przywitani. Powstaje wiele kłótni i sprzeczek.
    Czy Vivian, Mia, Niall, Harry, Liam, Zayn i Olly polubią nowych surferów?
    Czy Carly i Louis wpasują się w towarzystwo?
    Czy grupa rozpadnie się przez zbliżającą się rywalizacje?
    Zapraszam na oryginalne opowiadanie pełne uczuć i emocji.
    Nie zawiedziesz się.
    blue-wave-california.blogspot.com /Carls

    OdpowiedzUsuń
  3. Spam | Przepraszam, możesz usunąć komentarz |
    Lottie i Leela są odważnymi i zawsze wiedzącymi czego chcą młodymi Agentkami FBI.

    Co przyniesie w takim razie dla nich Los i Przeznaczenie ?
    Czy Harry i Niall dokonają zemsty ?
    Zdążą uciec ?

    Tyle pytań tak mało odpowiedzi.

    http://special-death-ff.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń